6 listopad, 2005
dzień urodzin Gosi
Główna impreza Nowojorskiego Klubu Biegaczy Ulicznych jest chyba najbardziej znanym biegiem ulicznym na świecie, i corocznie przyciąga około 85,000 zgłoszeń. W biegu tym uczestniczy również wielu czołowych biegaczy świata, nie tylko ze względu na pulę nagrów w wysokości 500 tysięcy dolarów, ale również po to aby wystąpić przed dwoma milionami ludzi, którzy kibicują biegaczom na ulicach miasta, oraz 260 milionami widzów, którzy mają szansę obejrzeć zwycięzców w telewizji na calym świecie. Każdy z byłych uczestników biegu, a było ich już 635000, potwierdza że przekroczenie linii mety w Parku Centralnym było jednym z największych przeżyć w ich życiu.
Warunki pogodowe w czasie biegu:
20°-21°C, słonecznie (mgła z rana)
Statystyki uczestników:
Uczestniczyło: 37597
Zakończyło bieg, wszystkich: 36847
Zakończyło bieg, mężczyzn: 24792
Zakończyło bieg, kobiet: 12055
Zakończyło bieg, ogółem z Teksasu: 633
Rezultat Gosi:
Czas końcowy: 3:24:46
Tempo: 7:48 / milę
Czas po 10km: 45:45
Czas w połowie: 1:37:39
Miejsce wśród wszystkich uczestników: 2223 (6%)
Miejsce wśród kobiet: 217 (1.8%)
Miejsce wśród kobiet 45-49: 9 (0.7%)
Miejsce wśród uczestników z Teksasu: 11
Miejsce wśród kobiet z Teksasu: 1
Ogólne Wyniki Biegu:
Mężczyźni
| Miejsce |
Nazwisko |
Kraj |
Wiek |
Czas |
| 1 |
Paul Tergat |
KEN |
36 |
2:09:30 |
| 2 |
Hendrick Ramaala |
RPA |
33 |
2:09:31 |
| 3 |
Meb Keflezighi |
USA |
30 |
2:09:56 |
Kobiety
| Miejsce |
Nazwisko |
Kraj |
Wiek |
Czas |
| 1 |
Jelena Prokopcuka |
LAT |
29 |
2:24:41 |
| 2 |
Susan Chepkemei |
KEN |
30 |
2:24:55 |
| 3 |
Derartu Tulu |
ETH |
33 |
2:25:21 |
Kobiety 45-49
| Miejsce |
Nazwisko |
Kraj |
Wiek |
Czas |
| 1 |
Dorian Meyer |
USA |
45 |
3:00:46 |
| 2 |
Ella Witjes |
NED |
48 |
3:01:42 |
| 3 |
Carol Baker |
USA |
46 |
3:06:53 |
| 9 |
Malgorzata Mirkowicz |
TX |
46 |
3:24:46 |
Oficjalne wyniki bieku znajdują sie pod http://www.nycmarathon.org
Mapa trasy oraz różnice wzniesień:
E-mail Gosi z pierwszymi impresjami po biegu:
Kochani,
wielkie dzieki dla kazdego z Was za e-mail, wsparcie, gratulacje przed i po moim biegu w
Nowym Yorku. Kilka osob prosilo mnie zebym zaraz po biegu opisala po krotce moje wrazenia
wiec oto one.
Mysle ze kazdy maraton jest w pewnym sensie trudny z kilku powodow, brak znajomosci trasy,
trudno przewidziec pogode, zmiana klimatu, jedzenia, pewien lek przed duzym wysilkiem
itd.
The New York City Marathon jest duzo trudniejszy niz White Rock w Dallas oraz Boston
poniewaz trasa jest bardzo pofalowana, praktycznie non stop sa gorki; 5 mostow na trasie
pod gorke; od 8 mili do 16 gorki po 1/4 do 1/2 mili, i od 19.5 mili do 26.2 stala
wspinaczka pod gorke. Jak sami wiecie w Plano jest bardzo plasko a te male wzniesienia na
ktorych ja moglam trenowac byly o dobre 6 minut za krotkie.
Maraton zaczal sie na najwiekszym w Polnocnej Ameryce podwieszanym moscie, the Verrazano-Narrows Bridge. Most ma dlugosc 2.7 mili , 6 pasow w kazda strone. W dole, w New York Harbor dwa ogromne statki pompowaly strumienie wody do gory co utworzylo dwie gigantyczne fontanny. Biec przez ten most bylo ogromnym przezyciem, widok jak z lotu samolotem, bardzo wysoko i ja z tym 37.5 tysiecznym tlumem biegaczy. Pod nami woda i gigantyczne statki a przed nami widok na Nowy York z drapaczami na Manhattanie. Mimo ze przez pierwsza cala mile bylo mocno do gory to zal bylo z tego mostu wybiec.
Mila 3-cia zaczela sie juz w
Brooklyn z bardzo duza iloscia Meksykanczykow dopingujacych Pedro, Lupe czy Maria. Mila
4-ta miala niesamowicie dlugi blok mieszkalny dla U.S.A zolnierzy. Wygladal jak niekaczaca
sie sciana betonowa. Mila 5-ta, mijamy Greenwood cmentarz gdzie pochowany jest miedzy
innymi Samuel Morse, wynalazca Kodu Morsa. Czuje sie swietnie. Pogoda sloneczna, troche
goraco ale co mile podaja nam wode , oby tak dalej. Mila 7-ma konczy sie dokladnie przed
frontem Old Stone House. Dom wyglada jak olbrzymia, dwupietrowa willa z Toskanii ale bylo
to centrum dowodzenia pierwszych walk w Revolutionary War. Mila 8, wciaz biegnie przez
Brooklyn gdzie mija sie Williamsburg Savings Bank, najwyzszy w Brooklynie budynek a
pozniej mija sie Akademie Muzyczna. Na tej mili lacza sie tez drogi biegackie kobiet i
mezczyzn co od razu czuc bo zaczyna byc duzo casniej. Mila 10, cale budynki w recznych
malowidlach, przed domamy odswietnie ubrani Zydzi z dziecmi podajacymi biegaczom czesci
pomaranczy. Mila 11, ogromny, piekny Williamsburg most ktory laczy Brooklyn z Manhattanem.
Znow cala mila pod gorke ale widok z mostu na Manhattan kompensuje bol zaczynajacy sie w
miesniach ud. Mila 12, Greenpoint, Brooklyn, jest najwiekszym siedliskiem Polakow w N.Y.
Mija sie male domki z czerwonej cegly, male sklepiki czy niewielkie fabryki. Nadal ogromny
tlum widzow po dwoch stronach drogi , ale tylko jedna kobieta machala naszczescie
gigatyczna plska flaga. Dzieki niej lezki zakrecily mi sie w oczach i dostalam dodatkowej
energi. Mysli kraza kolo mojej rodziny w Polsce, taty urodziny, mama, Ela, Marta. Polowa
maratonu w 13.1 mili na moscie Pulaskiego. Po jego obu stronach ma sie juz na siegniecie
reki drapacze chmur, gorzej ze zaczynam powoli czuc zmeczenie i fizyczne i psychiczne.
Poza tym wiem , ze od tej mili bedzie juz praktycznie pod gorke, czasem jakis drobny
spadek w dol ale nie skompensuje to utraty czasu . Mijam polowe maratonu z czasem 1:37 i
wiem ze gdyby bylo dalej w miare rowno mialabym szanse na ogolny czas 3:16 ale na poczatku
mili 14 gdzie zaczyna sie olbrzymi Queensboro most z piekna niebieska rzeka pod nim i
wakacyjnie wygladajacymi motorowkami na wodzie mija moja nadzieja na ukonczenie maratonu w
czasie ponizej 3:20. Zaczyna sie bardzo pod gore z dobre 5 min, musze zwolnic tempo biegu
i dodac z 10 sec na mile. Wszyscy zreszta zwalniaja i po raz pierwszy dziesiatki ludzi
super zbudowanych zaczyna pokonywac dystans tego mostu idac. Wreszcie koniec mostu,
wkraczamy po raz pierwszy na Manhattan. Mijamy mile 16 i juz znowu zaczyna sie ogromny
tlum widzow, machajacych, krzyczacych, biegnacych kawalek z nami, Ich oklaski i ten
niesamowity ich entuzjazm dodaje mi sily, zreszta wiem ze w polowie mili 17 bedzie Waldek
z jego kuzynka, musze sie spieszyc zeby nie czekali za dlugo. Biegniemy First Avenue,
szeroka , prosto idaca droga z wizowcami po obu stronach, z tysiacami dopingujacych
widzow, ulica piekna ale niestety ciagle pod gore. Mijam Waldka ktory chcial byc latwo
rozpoznany przeze mnie wiec zalazyl pomaranczowa koszulke z UT Austin, niestety wszyscy
pracujacy dla maratonu i co drugi widz na tej ulicy mial taki sam kolor koszulki (jakies
50 tysiecy ludzi ). Na szczescie Tereska stanela na porzadnej rozkladanej drabinie i
wlasnie dzieki niej zobaczylam Waldka. Mila 18 wciaz szeroko i bardzo elegancka zabudowa
wiezowcow na Manhattanie ale non stop pod gore. Daja nam gel na wzmocnienie, chyba
zaczynam miec dosyc bo mysl o gelu, wodzie czy powerade budzi we mnie odruch ......
Mila 20, biegniemy Willis Avenue most, maly, pod nim rzeka Harlem. Zaczyna byc brzydko bo
wkraczamy na Bronx i sami Murzyni. Stoja w duzych grupkach z rekami w kieszeniach, ok,
Harlem, sa tez chorki gospel przed kosciolami, co za glosy. Koscioly male ale spiewacy
dobrze nas dopinguja. Mila 21, most Madison Avenue, wkraczamy na Manhattan ponownie,.
Biegniemy Fith Avenue, bardzo porzadna , szeroka ale ma wiecej pod niz w dol. Zaczynam
miec pierwszy raz skurcz miesni czworoglowych, panika przez sekunde, skurcz w palcach
lewej stopy, biegne pod gore, uderzam silnie palcami stop o asfalt, pomaga, bol i panika
przechodzi. Mijam co chwile mlodych facetow z bolem na twarzy, stoja na brzegu drogi i
rozciagaja miesnie, mysle o nich z zalem, mijam mlodego chlopaka , kuleje na prawa noge,
praktycznie idzie jak z noga sparalizowana, idzie, biegnie, juz wiem ze przede mna
najgorsze. Zaczynam czuc sie jak robot, tysiace pytan w mojej glowie po co ja to robie,
moze sie nie nadaje na maraton? Kasia, Jan , jutro porod, oby byl szczesliwy, Kasi tata.
Mila 22, wciaz Fith Avenue, mijamy piekne Museum of the City of N.Y, the Cooper-Hewitt
National Design Museum. Mila 23, wbiegamy do Central Park przez the Engineer`s Gate. Juz
wiem ze dobiegne ale walcze z ogromnym zmeczeniem fizycznym i psychicznym. Mysle o Waldku
ktory juz i tak sie wystal czekajac na mnie, mysle o Tomku Skrzypku zeby nie musial za
dlugo trzymac palcow skrzyzowanych, mysle o Bozence, Malgosi Blaszczak, Wandzie i Wicku,
Janku i Ani Smolenskiej, o Ani Eberhard, Ewie i Leszku, Izie i Robercie ze beda bardziej
dumni jak ukoncze ten bieg ponizej 3:30. Mila 24, mijamy the Metropolitan Museum of Art,
jedno z najwiekszych muzeow, ciagle pod gorke. Tlum jest niesamowity, zaczynam dziekowac
im machajac, czuje ze biegne jak zolw, staram sie obnizyc polozenie rak, skrocic krok,
przyspieszyc, jedno drzewo do przodu, mijam mlodych murzynow, hm, czyzbym byla lepsza od
nich?????
Mila 25, ze 2 minuty odrobine w dol, jak latwo, ulica East 59th, nazywana tez Central Park
South, skret przy pieknym hotelu do srodka Central Park. Tlum widzow, chyba tylko takie
widzialam jak Papiez Jan Pawel II przejezdzal. THE FINISH LINE jest w srodku Central Park,
obok restauracji "Tavern on the Green", widze zegar, setki kolorowych balonow,
tysiace radosnych widzow, przyspieszam tak zeby zdazyc przed 3:25, mijam ze dwie mlode
kobiety z Wloch, Stanleya z Anglii, hoorey.
3:24, reszta nie wazna !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Ktos podaje mi medal, ide dalej, ktos
odcina mi chip z buta, daja mi wode, gratuluja.
Widze Walka i jego usmiechnieta buzie, nawet nie wie jak bardzo jestem mu wdzieczna za
bycie ze mna tutaj, pomoc, wsparcie, troske.
Tomku, nie pobilam czasu z Bostonu, teraz mialam 3:24:46, ale wygralam walke z samym soba.
NYC maraton byl fantastyczny, przepiekne widoki, dopingujace 2 miliony widzow, trudnosc
trasy, no i Manhattan, Central Park....I love New York.
Kazdemu z was kto teraz czyta ten e-mail dziekuje jeszcze raz za doping, motywacje i dodanie mi wiary w siebie, jestescie cudowni.
Happy B-day Dieter.
P.S. Za wszelkie niedoskonalosci ortograficzne i gramatyczne bardzo przepraszam.
Gosia



